Kultura jest Dzielnicą
autor(ka): Wojciech Piesta, lublin.ngo.pl
Wielka kultura nie musi być wcale wielka. Nielogiczne? Wcale nie, bo wielka kultura może być tworzona lokalnie i zmieniać lokalne społeczności na lepsze. Żeby prowadzić skuteczne działania kulturalne nie trzeba zapraszać międzynarodowych gwiazd muzyki, teatru i innych sztuk, trzeba po prostu z rozmysłem i dobrym planem zmieniać każdy dzień w święto kultury.

Rozpoczęty w 2013 roku projekt "Dzielnice Kultury" jest właśnie czymś, co rozwija miejską kulturę od podstaw, czyli od dzielnic. Program ma zwiększyć na przestrzeni lat potencjał kulturalny dwudziestu siedmiu dzielnic Lublina. Na stronie instytucji odpowiedzialnej za realizację "Dzielnic Kultury" czytamy, że "całość projektu wynika z przekonania, że kultura, rozumiana szeroko jako proces tworzenia i dzielenia się wartościami angażująca każdego członka społeczności miasta, stanowi podstawowe prawo każdego człowieka. Jest też warunkiem niezbędnym dla kształtowania się nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego". Według twórców "Dzielnice Kultury" są odpowiedzią na centralizację miejskich instytucji związanych z kulturą, co prowadzi do tego, że największe wydarzenia kulturalne kumulują się w centrum Lublina i jego okolicach, a mieszkańcy pozostałych dzielnic muszą obejść się smakiem lub przemierzać całe miasto, żeby mieć kontakt z kulturą. Głównym Koordynatorem Programu „Dzielnice Kultury” jest Wydział Kultury Urzędu Miasta Lublin. Koordynator odpowiada za kompleksową realizację Programu na terenie całego miasta, opracowanie założeń, monitorowanie i ewaluację jego realizacji.

Nic dla was bez was

Wielką zaletą "Dzielnic Kultury" jest to, że program nie jest realizowany bezmyślnie bez zapoznania się ze stanem kultury w każdej z lubelskich dzielnic. Projekt ma bowiem na celu na początku diagnozę zaangażowania kulturalnego mieszkańców oraz lokalnych ośrodków kultury, a potem ich wspieranie. W ramach "Dzielnic Kultury" organizatorzy nie chcą tworzyć dodatkowych bytów, które będą odpowiedzialne za rozwój kultury w poszczególnych dzielnicach. Tu chodzi o wspieranie już istniejących operatorów kultury, poprzez rozszerzenie oraz polepszenie jakości ich oferty, pomoc w promocji wydarzeń i innych form działania.

"Dzielnice Kultury" nie tylko wpierają lokalne ośrodki, ale zachęcają też samych mieszkańców do czynnego angażowania się w życie kulturalne swojej dzielnicy, a przez to całego miasta. Chodzi o to, żeby mieszkańcy każdej dzielnicy poczuli, że są współodpowiedzialni za rozwój kultury w mieście, a to prowadzi do rozwoju ich samych. Bo kultura to nie tylko okazjonalne koncerty na stadionie, ale to nawet najmniejszy projekt realizowany dla zmiany otaczającej nas rzeczywistości.

Na stronie Warsztatów Kultury informującej o projekcie możemy znaleźć informację, że cały program opiera się na czterech głównych filarach:

W Lublinie jest łatwiej

Kandydując w plebiscycie na Europejską Stolicę Kultury 2016 Lublin stał się miastem kojarzonym z ogromną chęcią ludzi do działania. Niestety tytuł ESK 2016 przypadł Wrocławiowi, ale to nie znaczy, że w Lublinie nagle kultura zapadła się pod ziemię. Stowarzyszenia, fundacje, projekty, akcje, które narodziły się przy okazji walki o ESK 2016 działają nadal. Właśnie "Dzielnice Kultury" są tego przykładem, bo program jest realizowany po to, żeby nadal rozwijać potencjał kulturalny miasta i żeby Lublin rzeczywiście stawał się nieformalną, polską stolicą kultury.

Czy takie działania angażujące lokalne domy kultury i mieszkańców mają sens? Ludomir Franczak z z DDK "Węglin" twierdzi w rozmowie z nami, że w Lublinie bardzo rozwinięta jest "kultura spotkać", czyli taka, gdzie kontakt międzyludzki jest bardzo ważny. A ten kontakt można osiągnąć kierując do ludzi kulturę wielopłaszczyznową - Podoba mi się, kiedy kultura rozgrywa się na wielu poziomach jakościowych. Czasem jakość nie jest najlepsza, innym razem jest bardzo wysoka. Dzięki temu docieramy z kulturą do różnych osób, angażując ludzi na różnych poziomach - mówi Franczak. A na pytanie, czy potrzebujemy domów kultury i lokalnych działań kulturalnych oraz po co one są, odpowiada: - Po to, żeby nie skupiały się na fajerwerkach. Tu nie powinno być wielkich festiwali i wydarzeń na wielką skalę, ale akcje, które działają na poziomie zwykłego obywatela, czasem wręcz ledwo zauważalne. Ja nie zapraszam artystów, którzy stawiają sobie pomniki w centralnym miejscu dzielnicy, raczej ludzi, którzy wchodzą w interakcję z mieszkańcami. Chodzi o to, żeby zakrzywić rzeczywistość i wybić ludzi z codziennego rytmu, ale nie w bokserskim stylu, tylko delikatnie pociągając za sweterek.

Kulturalni obywatele

Wydaje się, że w "Dzielnice Kultury" powstały dlatego, że Lublin staje się miastem coraz bardziej obywatelskim. Ludzie zauważają, że oddolne inicjatywy mają sens i ich głos ma znaczenie. Ale nie tylko. Wspólne działania wokół kultury, angażowanie się w rozmaite aktywności, które często fizycznie poprawiają choćby wygląd lubelskich dzielnic, sprawia, że lublinianom żyje się zwyczajnie lepiej. To przekłada się na rozwój społeczeństwa obywatelskiego. Ludzie, na przykład będą reagować, kiedy ktoś spróbuje zdewastować ławkę w ich parku, kiedy czują, że ta ławka jest rzeczywiście ich, a nie jakiegoś abstrakcyjnego urzędnika. Jak sprawić, żeby ta ławka stała się ich? Wystarczy, że wytworzyli ją w ramach warsztatów stolarskich lub wokół tej symbolicznej ławki były prowadzone zajęcia z malarstwa. Takie "drobiazgi" poprawiają komfort życia i sprawiają, że szara rzeczywistość wcale nie jest szara.

źródło: lublin.ngo.pl
data publikacji: 2016-02-15
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!