DZIŚ

dodaj wiadomość | newsletter | kontakt

Dramowa Akademia Wolontariacka. To już 9 lat!

Z Małgorzatą Winiarek-Kołucką, prezeską Stowarzyszenia Praktyków Dramy STOP-KLATKA, koordynatorką Dramowej Akademii Wolontariackiej odbywającej się w trzech województwach: mazowieckim, lubelskim i podkarpackim, krótko o historii projektu, jakości aktywności obywatelskiej na Mazowszu i najczęstszych trudnościach, z jakimi borykają się osoby, które chcą działać, rozmawia Karolina Sieńkowska.

Wiadomość archiwalna

A A A

2015-07-22, 06.15
Dramowe warsztaty dla wololnatriuszy
Małgorzata Winiarek-Kołucka- prezes Stowarzyszenia Praktyków Dramy STOP-KLATKA
Warsztaty bazowe rozwijające umiejętność współpracy w grupie

Karolina Sieńkowska: – To już 22. edycja Dramowej Akademii Wolontariackiej. Co się przez ten czas zmieniło? Jak ewoluował DAW?

Małgorzata Winiarek-Kołucka: – Pierwszy projekt, który jest protoplastą dzisiejszego DAW-u odbył się w 2006 roku. Nazywał się wówczas Budowanie Projektów Dramowych. Brałam w nim udział jako uczestniczka. Jego ideą było przeszkolenie wolontariuszy z metody dramy i wsparcie uczestników w realizacji własnych miniprojektów. Ta idea jest zresztą wspólna z Dramową Akademią Wolontariacką.

DAW o swoim dzisiejszym imieniu powstał w 2008 roku i od tego czasu wydarza się co roku. Co różniło edycję z 2006 roku od tej, którą mamy dziś? Wtedy w projekcie brały udział 32 osoby, aktualnie zakładana liczba uczestników to 16 osób. To aż o połowę mniej. Dziewięć lat temu uczyliśmy się tworzenia projektów dramowych: projektowania cykli spotkań z wykorzystaniem dramy – to nie musiały być warsztaty. Powstawały wówczas również spektakle interaktywne. Ponadto uczyliśmy się tego, jak przeprowadzić badanie potrzeb, jak wykonać ewaluację naszych działań. Cały projekt trwał dłużej niż aktualne edycje. Teraz kondensujemy to do 3-4 miesięcy, kiedyś DAW trwał około 7-8 miesięcy.

Edycja w 2006 roku to pierwszy projekt w Stowarzyszeniu, który zaprosił wolontariuszy do współpracy w tak dużym wymiarze. Była to swojego rodzaju rewolucja. Kilkanaście osób po skończeniu DAW-u zachęciło się wtedy do pracy dramą, chciały wspólnie ze Stowarzyszeniem realizować różne działania.

Natomiast DAW, który powstał w 2008 roku obejmował jedno wyjazdowe szkolenie dla wolontariuszy, którzy stworzyli spektakl Teatru Forum. Powstało wówczas przedstawienie pt. „Wkręceni. Odkręć to!”, które graliśmy potem kilkanaście razy w Warszawie i poza nią.

W latach 2009-2010 DAW po raz pierwszy odbył się w innych województwach: w Lublinie i Łodzi. To, co wyróżniało tę edycję, to wyjazdowe warsztaty integracyjne, które odbyły się po raz pierwszy w historii DAW-u. Jako realizatorki projektu postawiłyśmy wówczas na naukę wielu technik dramowych. Był to naprawdę intensywny moduł edukacyjny. Pojawiające się problemy ze współpracą i komunikacją w grupach wolontariuszy pokazały nam, że warto wesprzeć uczestników w tym obszarze. To ewoluowało w taki sposób, że obecnie mamy cały 32-godzinny moduł dotyczący współpracy i komunikacji kosztem zmniejszenia liczby godzin warsztatów z samych technik dramowych.

W 2012 roku nie istniała jeszcze ustrukturyzowana forma kontynuacji przygody z dramą w naszym Stowarzyszeniu, a dużo osób było nią zainteresowanych. Tak powstał Klub Praktyka Dramy i wolontariat długoterminowy, które działają od 2013 roku jako dopełnienie Dramowej Akademii Wolontariackiej.

W diagnozie potrzeb wskazujących na konieczność realizacji zadania wskazujecie na małą aktywność obywatelską w regionach. To ciekawe, według statystyk na Mazowszu aktywność obywatelska jest największa w całej Polsce. Co Twoim zdaniem jest jeszcze do zrobienia w tym regionie?

M.W-K.: – W diagnozie potrzeb wskazujemy, że ta mała aktywność obywatelska jest głównie w województwie lubelskim i podkarpackim. Pisząc projekt byłyśmy świadome, że województwo mazowieckie nie należy do miejsc szczególnie biernych, jeżeli chodzi zaangażowanie obywatelskie mieszkańców. Jednak patrząc na statystyki, Warszawa wybija województwo mazowieckie na pierwsze miejsce w rankingach. Gdybyśmy jednak wyjęli stolicę, to na Mazowszu, tej aktywności wcale nie jest tak dużo.

Jako mieszkanka Warszawy widzę, że aktywność obywatelska w moim mieście jest bardzo silnie rozwinięta. Jednak jakość tej aktywności pozostawia wiele do życzenia. Widzę potrzebę wzmocnienia konsultacji i dialogu społecznego między niektórymi grupami. Coś, czego nadal powinniśmy się uczyć to wspólne wypracowywanie w dialogu rozwiązań dla palących problemów.

Często bywam uczestniczką spotkań warszawskich aktywistów i czas, który poświęcamy na rozmowę jest mało efektywny. Wiele osób przychodzi na takie spotkania ze swoim problemem, mówi o nim, ale nie szuka rozwiązań dla problemów innych, nie jest w stanie wyjść poza własne „ja, moje”.

Bywa tak, że moderatorzy takich spotkań starają się być otwarci na różne potrzeby, dbają o to żeby nikogo nie wykluczyć co powoduje, że ludzie, owszem, mówią, ale nic z tego nie wynika. Problemy nadal pozostają nierozwiązane. Widzę więc potrzebę wzmocnienia umiejętności komunikacyjnych, zbudowania dialogu nastawionego na rozwiązanie, nie tylko moich problemów, ale też problemów innych. To byłyby problemy aktywistów w Warszawie.

Jeżeli chodzi o obrzeża stolicy, to rzeczywiście, w tych mniejszych miejscowościach niewiele się dzieje. Pokazało nam to nasze doświadczenie w trakcie rekrutacji gmin do projektu Dramowi Obywatele. I jeżeli istnieją tam organizacje, które próbują działać, często nie mają wystarczających kompetencji, by robić to efektywnie. Potrzebują wsparcia, np. w pisaniu projektów, w samym konstruowaniu działań społecznych. My uczymy, jak zrobić diagnozę społeczną, od czego zacząć planowanie i realizację takiego projektu, jak się komunikować z partnerami. To wiedza i umiejętności, które okazały się bardzo potrzebne mieszkańcom gmin, w których realizujemy nasze projekty z zakresu edukacji obywatelskiej.

Przez rok byłaś koordynatorką wolontariuszy w projekcie Wolontariat w STOP-KLATCE, teraz jesteś opiekunką stażystów długoterminowych w Dramowej Akademii Wolontariackiej. Z jakimi problemami najczęściej spotykają się ludzie, którzy chcą działać?

M.W-K.: – Z małą wiarą w swoje kompetencje i możliwości. Z takim poczuciem, że mało wiedzą, nie potrafią, nie dadzą rady. Z tymi problemami spotkałam się głównie w województwie podkarpackim i lubelskim. Mam wrażenie, że w województwie mazowieckim jest tego mniej. Kiedy byłam koordynatorką wolontariuszy w Warszawie spotykałam się raczej z nadambicją wolontariuszy. Często chcieli zrobić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, a było to mało realne. Chociaż ta energia, ten zapał wolontariuszy niesamowicie mnie cieszył. Myślę, że potrzeba im było usłyszeć z naszej strony: „Słuchaj, to może nie sześć warsztatów, a jeden?”, takiego komunikatu, że czasami mniej znaczy lepiej. Było to wyzwanie i dla tutora, i dla koordynatora wolontariuszy: żeby nie zepsuć pomysłu wolontariusza, ale jednocześnie, żeby go urealnić, by był on możliwy do zrealizowania.

A z jakimi problemami ty się spotkałaś jako początkująca aktywistka?

M.W-K.: – Długo zastanawiałam się, czy będę dobrą trenerką dramy, czy będę potrafiła pracować nią edukacyjnie, rozwojowo, a nie psychoterapeutycznie. Miałam obawy, czy nie przekroczę pewnej granicy w relacjach z ludźmi, z którymi będę prowadziła warsztaty, czy będą się czuli bezpiecznie i w metodzie, i w grupie. Drama zawsze wydawała mi się potężnym narzędziem, wymagającym od trenera dużej wrażliwości na grupę. Bałam się, że nie będę miała jej wystarczająco dużo.

Jestem też osobą, która bardzo lubi wdrażać w praktykę to, czego się nauczyła w teorii. Zastanawiałam się, czy będzie dla mnie przestrzeń do rozwoju, do praktykowania dramy. W Stowarzyszeniu nie było wtedy możliwości udziału w czymś takim, jak Klub Praktyka Dramy czy długoterminowy wolontariat.

Co ci wtedy pomogło?

M.W-K.: – Gotowość ówczesnej prezeski, Oli Chodasz, na moje działanie w STOP-KLATCE. Na początku współpracowałyśmy na zasadzie uczeń – nauczyciel, dużo się wtedy przyglądałam pracy Oli, byłam otwarta na to, żeby się od niej uczyć. Potem razem napisałyśmy projekt Hominem Quaero, stwarzając sobie tym samym miejsce pracy. I ta moja bolączka dotycząca braku przestrzeni na praktykowanie dramy przestała istnieć. Jeździłam też na wiele szkoleń, przyglądałam się różnym stylom prowadzenia zajęć dramowych. To mi pomogło przełamać ten mój lęk dotyczący prowadzenia warsztatów, przyglądałam się i uczyłam od najlepszych.

Co daje udział w Akademii?

M.W-K.: – Akademia to zwiększenie poczucia kompetencji i sprawstwa u osób uczestniczących. Poszerzenie wiedzy na temat pracy dramą i pracy metodą projektową. Rozwinięcie konkretnych umiejętności w pracy trenerskiej, ale też umiejętności komunikacyjnych i współpracy w grupie.

Więcej informacji o Dramowej Akademii Wolontariackiej: http://stop-klatka.org.pl/dramowa-akademia-wolontariacka/

Wiadomość nadesłana przez czytelniczkę/czytelnika portalu www.ngo.pl.

organizator: Stowarzyszenie Praktyków Dramy "Stop-Klatka"
adres: Strzelecka 3 lok. 12, 03-433 Warszawa, woj. mazowieckie
tel.: 698 132 133, www: http://www.stop-klatka.org.pl 
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.


KOMENTARZE

Nie ma żadnych komentarzy - dodaj komentarz
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.